Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2015

coś smacznego na pierwsze bądź drugie śniadanie albo na kolację

Witajcie!
Dziś kilka propozycji na śniadanie albo kolację. Szybkie w przygotowaniu, smaczne i zazwyczaj dietetyczne - albo inaczej mówiąc: zdrowe i mało kaloryczne.

Koktajl - to coś, co na wiosnę i lato najczęściej gościło u mnie na pierwsze śniadanie. Teraz częściej na drugie śniadanie, bo na 1 staram się zjeść coś ciepłego.
Tutaj poniżej jarmuż, banan i pomarańcza z dodatkiem siemienia lnianego i nasion chia. Nasiona dosypywałam zaraz po przygotowaniu koktajlu, mieszałam i szłam pod prysznic. Wracałam, nasionka lekko napęczniały i wg mnie koktajl był idealny do zjedzenia. Czasami dodaję jeszcze otręby, płatki owsiane czy orzechy. Generalnie mieszam ze sobą wszystko ;)

Kolejna propozycja to jajko - bardzo lubię praktycznie w każdej postaci. Zarówno sadzone, jajecznicę, czy na twardo. Na kanapce i w sałatce. Zawsze staram się zjeść je z dodatkiem warzyw, takich, które akurat mam. Jednak chyba najbardziej pasuje mi z pomidorem bądź świeżym, zielonym ogórkiem.

Rano nie zawsze mam czas na przygotowanie, więc częściej pojawia się w weekend bądź wieczorową porą.





Koniecznie na śniadanie, koniecznie jesienno-zimową porą.
JAGLANKA! 
Moja z dodatkiem kakao, płatków migdałowych, banana i orzechów. Gotowana na mleku sojowym. Pamiętam, że jak ją jadłam cieszyłam się jak dziecko tłumacząc sobie, że to takie pyszne, dietetyczne śniadanie - a w sumie czekoladowa rozpusta :)
Porcja w sumie niewielka, ale bardzo sycąca. No i z kaszą jaglaną, uznaną za najzdrowszą z kasz. PYCHA!




Makrela - u mnie kupiony w Lidlu wędzony płat. Zjadłam na kolację wraz z sałatą i pomidorem. Do tego ciepła herbata z miodem, cytryną i imbirem i jest pysznie :)


Z racji pogody obecnie na śniadania królują u mnie płatki na mleku, jaglanki, owsianki i tego typu wynalazki, natomiast kolacja to różnie, bo wszystko zależy od czasu. Co nie zmienia faktu, że najbardziej lubię proste, szybkie w przygotowaniu dania.
Jak wyglądają u Was śniadania i kolacje? Chętnie ściągnę kilka pomysłów z Waszych blogów! :)


Smacznego!

niedziela, 14 czerwca 2015

obiad z parowara #1 - dorsz z fasolką szparagową podany z pieczonymi ziemniakami

Witajcie!

Długo mnie nie było, bardzo długo. Czasami tak się wszystko układa, że pasja schodzi na dalszy plan. Gotować nie przestałam, bo jeść coś trzeba, ale pisanie postów na bloga oraz czytanie innych to było coś poza moimi siłami.

Wracam. Mam nadzieję, że już bez większych perypetii.

Ostatnio zakupiłam parowar. To ostatnio to jakieś ponad 2 miesiące temu. Cudowny wynalazek. Podchodziłam do niego kilka razy, aż w końcu kupiłam. Mam. I jestem zachwycona! Co prawda nie zainwestowałam w jakiś super-hiper-drogi, ale zwykły, dość dani sprzęt. Testowałam go na różnych potrawach i muszę powiedzieć, że nieco żałuję, że tak długo się czaiłam :) 

W związku z moim nowym pomocnikiem otwieram nowy cykl na blogu #obiad z parowara, na który bardzo serdecznie zapraszam! Postaram się prezentować dość zdrowe, w sumie dietetyczne dania.

Jako pierwszy wchodzi obiad składający się z dorsza i fasolką szparagową z parowara wraz z pieczonymi ze skórką młodymi ziemniakami - zapraszam!



Składniki:

  • dorsz
  • fasolka szparagowa
  • ziemniaki
  • przyprawy do smaku: sól, pieprz cytrynowy, przyprawa do ryb i przyprawa do ziemniaków
  • oliwa

Przygotowanie:

  • Ziemniaki dokładnie wyszorowałam, pokroiłam na ćwiartki i podgotowałam jakieś 20 minut.
  • Dorsza przyprawiłam pieprzem cytrynowym, solą, przyprawą do ryb i odstawiłam na czas, kiedy ziemniaki były w wodzie.
  • Odcedziłam ziemniaki, obsypałam przyprawami do ziemniaków i solą, polałam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 190 stopni, na 25 minut.
  • W tym czasie ułożyłam na dolnej warstwie w parowarze rybę, na drugiej warstwie wysypałam zamrożoną fasolkę szparagową. Posypałam ją solą.
  • Parowar włączyłam na 20 minut.
  • Po 20 minutach danie było gotowe! :)









Ziemniaki były cudownie przypieczone, na zewnątrz chrupiące, w środku mięciutkie. Pyszne! Dorsz był bardzo soczysty, a fasolka al dente. Jak dla mnie obiad idealny.





Macie parowar? Lubicie dania na parze? Chętnie pooglądam zdjęcia oraz poczytam u Was na blogach o jedzeniu z parowara. Ja jestem zachwycona! Dietetyczne, zdrowe dania w zasięgu ręki :)


Co prawda - nie oszukujmy się - mycie nie należy do przyjemnych :) Najlepiej to zrobić zaraz po zjedzeniu obiadu, żeby nic nie pozasychało, ale sam wynalazek jest cudowny :)


Smacznego!

czwartek, 2 kwietnia 2015

makaronowa zapiekanka z łososiem i brokułami

Witajcie!

Prawie na wszystkich blogach świąteczne wypieki, ciasta, mięsa i jaja w każdej postaci, a u mnie - zapiekanka brokułowa z łososiem, albo łososiowa z brokułami, jak kto woli :)



Nie przygotowuję potraw świątecznych przed świętami, bo później nie chciałoby mi się ich robić jeszcze raz, poza tym jeść pod rząd te same dania to też nie to, co lubię najbardziej.

Oczywiście na Wielkanoc szykuję sporo dań, ale zaprezentuję je pewnie w migawce "zdjęcia jedzeniowe" już po świętach. A póki co inspiruję się przepisami u Was :)
Nie ma co pisać - zapiekanka, zapraszam!

Składniki (4 porcje):
  • 1/2 brokuła
  • 200 g łososia wędzonego na zimno
  • ulubiony makaron - u mnie kokardki (1,5 szklanki przed gotowaniem)
  • 1 cebula
  • 1 szalotka
  • 1/2 czerwonej papryki
  • ser mozzarella - 1 kulka
  • ser żółty - 2 plastry o grubości 0,5 cm
  • olej rzepakowy
  • przyprawy do smaku: sól, pieprz czarny
  • świeże zioła: kilka gałązek pietruszki i tymianku
Przygotowanie:

Brokuła podzielić na różyczki i zalać osolonym wrzątkiem. Zostawić tak na 5-10 minut.
Cebulę, szalotkę i paprykę drobno pokroić i poddusić na rozgrzanym oleju rzepakowym.
Makaron podgotować w osolonej wodzie.
Łososia pokroić na drobne kawałki, a zioła posiekać na drobno.

Wymieszać makaron, łososia, cebulę z papryką i ziołami. Przyprawić. Umieścić w naczyniu do zapiekania. Na wierzch poukładać różyczki brokuła, a pomiędzy dołożyć kawałki sera żółtego (pokrojonego w kosteczkę) i kawałki mozzarelli.





Całość wstawić do piekarnika 180 stopni, na dosłownie 20 minut.

Zapiekanki to jeden z pomysłów na posprzątanie lodówki :) Możemy do nich dodać to, co akurat mamy. Czasami dzięki takiemu teoretycznie przypadkowemu połączeniu możemy wyczarować bardzo pyszne danie.

A tak danie prezentowało się po wyjęciu z piekarnika (najbardziej uwielbiam ten przypieczony makaron):






Poniżej linki do moich wcześniejszych wariacji zapiekankowych, które pokazywałam już na blogu. Gwarantuję, że to nie wszystkie połączenia jakie próbowałam.

zapiekanka z łososiem i serami 

zapiekanka bez mięsa 

zapiekanka w cieście francuskim 

zapiekanka z mięsem i beszamelem 

zapiekanka z chorizo 

zapiekanka z mięsem mielonym i ziemniakami 

3 wariacje zapiekankowe 


Mam nadzieję, że zarówno dzisiejsza jak i wcześniejsze zapiekanki przypadną Wam do gustu i spowodują, że sami zaczniecie kombinować. W sumie jest to najprostsza potrawa i to ze składników, które akurat są w domu :)

A na koniec jeszcze zdjęcia dzisiejszej zapiekanki na talerzu :)




Smacznego!

niedziela, 1 marca 2015

propozycja obiadowa - tuńczyk z jarmużem

Witajcie!

Dziś stek z tuńczyka podany z jarmużem. Zapraszam!







Do jarmużu podchodziłam jak kot do jeża. Niby zdrowe, niby popularne, niby trzeba, zielone, chlorofil, itp... Aż się przekonałam. Zjadam niemalże codziennie w różnych formach. Głównie jako dodatek do porannego koktajlu. Ale ostatnio kupiłam świeżego, pięknego tuńczyka. Długo zastanawiałam się z czym go zjeść, aż w końcu natchnęło mnie i stwierdziłam, że jarmuż potraktuję jak szpinak i podam z kawałkiem grillowanego tuńczyka. Udało się i było bardzo pyszne! Zdecydowanie do powtórzenia, może niekoniecznie z tuńczykiem, bo to szaleństwo raz na jakiś czas, ale na pewno spróbuję z kurczakiem czy inną rybą. Stek z tuńczyka już kiedyś gościł na moim stole i wtedy prezentował się TAK, tym razem nieco inaczej, zapraszam!


Składniki na 1 porcję:

  • kawałek tuńczyka - 1/2 kawałka jak na zdjęciu (grubość około 1 cm)
  • jarmuż - 3 spore garści
  • czosnek - 2 ząbki
  • dobrej jakości oliwa
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

  • tuńczyka delikatnie posoliłam i posypałam świeżym pieprzem
  • posmarowałam oliwą
  • z jarmużu oderwałam twarde kawałki
  • czosnek pokroiłam w plasterki
  • na gorącą oliwę wrzuciłam czosnek, delikatnie go posoliłam i dodałam jarmuż, mieszałam
  • na grillowej, mocno rozgrzanej patelni umieściłam tuńczyka
  • smażyłam go jakieś 2-4 minuty z każdej strony

świeży kawałek tuńczyka

zgrillowany kawałek tuńczyka





Po usmażeniu tuńczyk powinien być nieco różowy w środku. Jak ktoś woli wysmażony, należy go trzymać na patelni nieco dłużej. Generalnie czas smażenia zależny jest od wielkości kawałka.







Muszę przyznać, że obiad wyszedł nad wyraz smacznie. Jarmuż w takiej postaci jest bardzo smaczny, a tuńczyk - smak sam w sobie! Można go skropić delikatnie sokiem z cytryny.

Ostatnio koleżanka doradziła mi, by do jarmużu (i szpinaku) dodać nieco świeżego imbiru, jeszcze bardziej podkręci smak. następnym razem tak zrobię. 

A Wy macie ciekawe, smaczne patenty? Chętnie je poznam. :)

Smacznego!


środa, 25 lutego 2015

placuszkowe kotlety z kaszą jaglaną, komosą ryżową, amarantusem, warzywami i tuńczykiem

Witajcie!

Po męczącym dniu w pracy, jedyne na co mam ochotę to gotowanie, no w sumie czasami bardziej mam ochotę na leżenie (!!!) na kanapie, ale gotowanie to jedna z tych czynności, przy której zdecydowanie odpoczywam i się relaksuję.

I tak się składa, że po dzisiejszym dniu w zasadzie nie miałam siły i ochoty na nic, ale jednak stanęłam "do garów" i powstało coś a'la kotlet czy placek z dość ciekawymi składnikami. Mało tego, że wyszło coś pysznego, to zrelaksowana i uśmiechnięta siadłam przy kompie, żeby ogłosić Wam mój nowy przepis.

Zapraszam na placki z komosą ryżową, amarantusem, kaszą jaglaną, warzywami i tuńczykiem.





Jakiś czas temu robiłam już kotleciki z tuńczykiem, ale głównym dodatkiem obok ryby były ziemniaki, przepis tutaj: placki z tuńczyka i ziemniaków. Tym razem zaszalałam z dodatkami i muszę przyznać, że czasami szaleństwo się opłaca!

Składniki (mi wyszło 13 placuszków):

  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • 3 łyżki kaszy jaglanej
  • 3 łyżki amarantusa
  • 2 łyżki komosy ryżowej
  • 1 łyżka siemienia lnianego w ziarnkach
  • 1/2 średniej cebuli
  • 1 papryczka chili
  • 2 plasterki imbiru (po pokrojeniu na drobno 1 mała łyżeczka)
  • 1/3 czerwonej papryki
  • 3 suszone pomidory
  • przyprawy do smaku: sól różowa, pieprz ziołowy, majeranek oraz świeże zioła: pietruszka, koperek, bazylia
  • 1 jajo
  • olej rzepakowy
Przygotowanie:
  • Kaszę jaglaną, amarantusa i komosę ugotowałam w 1 garnuszku w wodzie z niewielką ilością soli. Następnie wyłożyłam na sitku do odsączenia zbędnej wody. Przestudziłam.
  • Cebulę, chili, imbir, suszone pomidory i paprykę pokroiłam w drobną kosteczkę i poddusiłam wraz z przyprawami na niewielkiej ilości oleju rzepakowego. Wystudziłam.
  • Tuńczyka odsączyłam z wody i nieco rozdrobniłam widelcem.
  • Wszystkie składniki wymieszałam ze sobą. Dodałam siemię lniane oraz jajko.
  • Za pomocą dwóch łyżek formowałam kotlety, które układałam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
  • Piekłam dosłownie 12-15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.






Muszę przyznać, że sama masa nadawała się do jedzenia (można nie dodawać jajka) i już gdy próbowałam przed pieczeniem stwierdziłam, że się uda. Po upieczeniu było tylko lepiej. Na wierzchu trochę chrupiące, w środku miękkie i delikatne. 








Rzadko kiedy aż tak zachwalam własne dania, ale nie mogę się oprzeć ;) Kotlety są idealne na przekąskę do pracy czy podróż. Mogą zastąpić śniadanie bądź kolację. Myślę, że wyszły zdrowo i dietetycznie, starłam się :)

Po zrobieniu czegoś, co szczególnie trafi w mój gust od razu mam lepszy humor ;) i z rogalem na buzi polecam Wam eksperymentowanie w kuchni!


Smacznego!


piątek, 20 lutego 2015

dorsz podany z fasolką szparagową i niepaloną kaszą gryczaną

Witajcie!

W ramach dzisiejszego obiadu RYBA, nie byle jaka bo polędwica z dorsza podana w towarzystwie zielonej fasolki szparagowej i kaszy gryczanej.





Składniki:

  • fasolka szparagowa zielona (mrożonka)
  • polędwica z dorsza
  • suszone pomidory
  • kasza gryczana niepalona
  • olej z suszonych pomidorów
  • przyprawy do smaku: sól, zioła do ryb, pieprz ziołowy
  • sok z cytryny do skropienia ryby (opcjonalnie)


Przygotowanie:
Gotujemy kaszę oraz fasolkę szparagową. W międzyczasie dusimy rybę. Najpierw przyprawiamy ją wg uznania, a potem układamy na patelni z rozgrzanym olejem z suszonych pomidorów. Kawałki suszonych pomidorów układamy na rybie. Dusimy rybę dosłownie kilka minut, choć zależy to od jej wielkości, ja miałam niewielkie kawałeczki.

Podałam rybę wraz z kaszą i zieloną fasolką szparagową. Kasza gryczana niepalona ma dość delikatny smak, suszone pomidory nadały wyrazu całej potrawie. Sok z cytryny podkręcił smak ryby. Wyszło zdrowo i smacznie. Polecam.








Smacznego!

wtorek, 3 lutego 2015

pieczony łosoś z frytkami z batatów - raj dla podniebienia :)

Witajcie!
Dzisiaj obiad, jaki przygotowywałam ostatnie 2 dni pod rząd, tak mi smakowało! :)

Pieczony łosoś z pieczonymi a'la frytki batatami oraz sosem z jogurtu koziego, czosnku i papryki.

Zapraszam!



Składniki:

  • filet surowego łososia
  • bataty - u mnie kilka małych
  • jogurt kozi - opakowanie 150 g
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • olej rzepakowy
  • sól, pieprz, chili, papryka czerwona wędzona, zioła
Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania sosu. Do miseczki wyciskamy czosnek i dokładamy pokrojoną w drobną kosteczkę czerwoną paprykę. Dodajemy sól, pieprz, mieszamy i dodajemy jogurt kozi (może być jogurt grecki, serek homogenizowany bądź zwykły jogurt). Sos odstawiamy do lodówki.

Bataty dokładnie myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. U mnie imitowały powszechne frytki. Bataty obsypujemy solą (1/2 łyżeczki), papryką wędzoną (1,5 łyżeczki) oraz chili (1 łyżeczka). Polewamy kilkoma kroplami oleju rzepakowego i dokładnie mieszamy. Układamy na papierze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.




Następnie kroimy łososia na porcje, obsypujemy przyprawami i wkładamy do naczynia, w którym będzie się zapiekał - naczynie przykrywamy folią aluminiową.
Wkładamy łososia do piekarnika, w którym są już bataty.
Całość u mnie piekła się dosłownie 25 minut, w połowie pieczenia wymieszałam bataty.




Łososia z batatami podałam z sosem. Całość wyszła przepysznie. Tak bardzo mi smakowało, że danie takie powtarzałam 2 dni pod rząd, co mi się zazwyczaj nie zdarza. W sensie jem coś, co przygotowałam dzień wcześniej, ale żeby specjalnie do sklepu jechać po składniki i robić dwa dni taki sam obiad - nigdy!



Bataty - na początku mega piekące, palące, a po rozgryzieniu mega słodkie. Łosoś super soczysty, a sos z czosnkiem i kawałkami papryki - obłędny. Już dawno tak nie cieszyłam się z dania jakie przygotowałam.




Mam nadzieję, że powtórzycie i też będziecie oczarowani :)



Smacznego!


wtorek, 23 grudnia 2014

ryba po grecku - danie nie tylko na świąteczny stół

Witajcie w ten deszczowy dzień, który zupełnie nie przypomina śniegowego, białego czasu oczekiwania na Święta... Na szczęście ubrana choinka i smaki w kuchni przybliżają mnie do Świąt.

Dzisiaj ryba po grecku. Przygotowuję ją dzisiaj, żeby miała czas dojść na jutro. Warzywa się przegryzą i powinno być dobrze :)





Kiedyś już czyniłam rybę, ale pamiętam, że sporo się przy niej napracowałam, przepis: ryba po grecku

Dzisiaj poszłam nieco na łatwiznę i już teraz (a dopiero próbuję) uważam, że jest super!

Składniki:


  • 4 filety z dorsza (u mnie były mrożone)
  • 1 włoszczyzna (4 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera i pora)
  • koncentrat pomidorowy - około 6 sporych łyżek
  • olej
  • przyprawy: ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz
Przygotowanie:
  • rybę jeszcze zamrożoną upiekłam w piekarniku
  • pora przekroiłam na pół, następnie jeszcze raz na pół i w takie pół-plasterki, dość drobno
  • warzywa z włoszczyzny potraktowałam szatkownicą (a w zasadzie ja tylko wrzuciłam warzywa, a maszyna je poszatkowała)
  • na sporą patelnię wylałam nieco oleju i dodałam wszystkie warzywa
  • do warzyw dodałam kilka ziarenek ziela angielskiego, listki laurowe, sól i pieprz, całość dokładnie co jakiś czas mieszałam


  • gdy warzywa nieco się zeszkliły dodałam koncentrat pomidorowy
  • całość podlewałam wodą (w sumie około 1,5 szklanki) co chwilę mieszając, żeby nie przywarło i się nie przypaliło





























  • upieczoną rybę dodałam do warzyw, całość wymieszałam, przyprawiłam i gotowe
  • rybę po grecku można jeść na zimno i na ciepło





Muszę przyznać, że poszatkowane warzywa smakują mi lepiej niż te, starte na tarce. Generalnie ten przepis polecam Wam bardziej.






Jak Wasze kulinarne szaleństwa? Jest na nie czas? Jak patrzę na tłumy w sklepach (sama chodzę z kartką, a i tak większość kupiłam w osiedlowym sklepie) to mnie przerażenie ogarnia. Kiedy ci ludzie wszystko to zjedzą? No ale co tam :) Niech się dzieje!

Smacznego!