Witajcie!
Dziś już ostatni kawałek moich rzymskich wakacji i zdjęć jedzeniowych, których podczas tej podróży napstrykałam wiele. Poprzednie części możecie zobaczyć tutaj:
RZYM 1
RZYM 2
Jeśli chodzi o jedzenie, to starałam się jeść w miejscach, które raczej ubogie były w turystów, jeśli mogę tak powiedzieć. Kierowałam się raczej tym, by jedli tam tamtejsi, a jeśli udało mi się dojrzeć załogę jedzącą potrawy, gdzie je serwowali byłam prze-szczęśliwa! Takim sposobem udało mi się jeść bardzo smacznie i w przyzwoitych cenach.
 |
| TIRAMISU - pyszność :) |
No i znowu targ :)
Tyle kolorów, zapachów (nawet tych rybnych) nie da się zapomnieć. Muszę też dodać, że tak wielu odmian pomidorów nie widziałam nigdy w życiu. Choć u nas w Polsce pojawia się ich bardzo dużo, tak ilość, rodzaje, kolory w Rzymie mnie zauroczyła, a jednocześnie zdałam sobie sprawę z tego, jak wielu smaków jeszcze nie znam...
Na koniec kolejne porcje jedzeniowe :)
 |
| TIRAMISU |
To już koniec foto-relacji z moich rzymskich wakacji. Mam nadzieję, że zdjęcia potraw i targu zauroczyły Was na tyle, że macie ochotę się tam wybrać. Rzym to cudowne miejsce. Nie tylko ze względu na jedzenie. Uważam, że jest to jedno z miejsc w Europie, do których warto się wybrać. Polecam!
Smacznego!
Witajcie!
Jak wiecie uwielbiam zapiekanki i nie cierpię wyrzucać jedzenia, w związku z czym co jakiś czas pojawiają się u mnie mniej lub bardziej zaplanowane takie obiady. Ta dzisiejsza powstała bardzo spontanicznie z tego, co było w lodówce.
Miałam kilka upieczonych pałek kurczaka, nie wszystkie zostały zjedzone, wyrzucanie nie wchodziło w grę, więc wyczarowałam z nich zapiekankę. Zapraszam!
Składniki:
- 3 upieczone pałki z kurczaka
- kilka różyczek brokuła
- 1 pomidor
- 1 szklanka makaronu (u mnie orkiszowy)
- 1 mozzarella
- kawałeczek twardego, żółtego sera
- 3 łyżki pasty pomidorowej
- sól, pieprz, zioła prowansalskie
Przygotowanie:
Nastawiamy wodę na makaron i gotujemy go al dente w lekko osolonej wodzie. Pałki kurczaka okrawamy z mięsa. Brokuły kroimy na małe różyczki. Pomidora obieramy ze skórki i kroimy w ósemki.
Mozzarellę kroimy na małe kawałki, a żółty ser albo ścieramy na tarce, albo kroimy na małe kawałeczki.
Makaron mieszamy z pastą pomidorową i kurczakiem. Dodajemy brokuła, układamy korzonkami do dołu. Pomidora układamy na wierzchu, wciskając go trochę do środka.
Na wierzchu układamy mozzarellę i ser żółty. Danie posypujemy pieprzem i ziołami.
Jak widzicie tym razem dość oszczędnie było z przyprawami. Mój kurczak był bardzo dobrze przyprawiony. Makaron był ugotowany w osolonej wodzie, a ser żółty dość słony, dlatego też nie dodałam już soli. Natomiast pieprz zdecydowanie podkręcił smak.
Zapiekanki uwielbiam przede wszystkim za to, że można je zrobić ze wszystkiego, za szybkość wykonania i smak. Za to, że można zabrać je do pracy, a niektóre zjeść bez odgrzewania.
Z podanych składników wyszły 4 słuszne porcje. Makaron jest sycący, ser również, więc nie musicie się martwić, że się nie najecie :)
Jak u Was wygląda temat wyrzucania jedzenia? Radzicie sobie podobnie jak ja czy raczej nie przywiązujecie do tego wagi?
Smacznego!
Witajcie!
Dziś bakłażan. Faszerowany ryżem i warzywami. Bez mięsa.
Pyszne danie na obiad bądź kolację. Można zrobić dzień wcześniej, a później albo upiec, albo odgrzać w piekarniku.
Nadaje się do pracy - nawet do odgrzania w mikrofali. Ser nie jest już tak chrupiący jak zaraz po upieczeniu, ale da się zjeść.
Lubię takie jedzenie :) Wygląda i smakuje obłędnie. I da się bez mięsa.
Zapraszam na syty posiłek dla dwóch osób, poniżej składniki i sposób przygotowania.
Składniki:
- 2 bakłażany
- ryż basmati - 1 woreczek
- 4 pieczarki
- 1 cebula
- 1 papryka
- żółty ser - 1/2 szklanki startego
- sól, pieprz, świeża pietruszka (natka)
- oliwa
Przygotowanie:
Ryż gotujemy al dente.
W trakcie gotowania się ryżu przygotowujemy resztę składników.
Cebulę i paprykę kroimy w drobną kostkę, podduszamy na oliwie. Dodajemy drobno pokrojone pieczarki. Dusimy chwilę, mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem.
Bakłażana wydrążamy łyżką. Ja jego środek dodałam do innej potrawy, ale można pokroić i dodać do farszu.
Łączmy wszystkie składniki, dokładnie mieszamy, próbujemy i ewentualnie jeszcze przyprawiamy, dodajemy też posiekaną pietruszkę. Nadziewamy bakłażana.
Posypujemy startym, żółtym serem i wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 20-30 minut.
Takim bakłażanem nie powstydzicie się podając na proszony obiad czy kolację. Zwłaszcza gdy towarzystwo nie przepada za mięsem ;)
Bardzo lubię faszerowane warzywa. Paprykę, cukinię i bakłażana robię najczęściej. Przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, składniki można dowolnie zmieniać. Często ich skład zależy (w moim przypadku) od zawartości lodówki i szafek.
Jak Wasze faszerowane warzywa? Lubicie? Robicie? Chętnie pooglądam u Was :)
Smacznego!
Witajcie!
Dziś szybki i bardzo łatwy przepis na krewetki, które jem od czasu do czasu oraz moje odpowiedzi na nominację od Łychy Smaków Liebster Blog Award
Zapraszam!
Krewetki są doskonałym źródłem białka (w 100g około 18g), są bardzo dobre dla sportowców i osób na diecie lekkostrawnej czy odchudzającej.
Ich przygotowanie jest bardzo proste i można podawać je w różnych wersjach smakowych.
Moje krewetki były przyrządzone z czosnkiem, chili, masłem i suszoną pietruszką.
Maślany sos, który powstaje jest przepyszny. I mimo, że krewetki same w sobie nie mają wiele kalorii (w 100g około 86g), tak z maślanym sosem niestety ta ilość znacznie wzrasta, co nie zmienia faktu, że raz na jakiś czas bardzo lubię zjadać je właśnie w takiej formie.
Osobiście kupuję krewetki mrożone. Raz kupiłam świeże, ale mimo wszystko przerażało mnie skubanie ich i te czarne oczyska ;) Wtedy też postanowiłam, że nie wszystko jest dla wszystkich. Mnie zadowalają krewetki mrożone. Nie kupuję tych malutkich, koktajlowe, zdecydowanie wolę tygrysie.
Składniki:
- krewetki tygrysie - 1 opakowanie mrożonych
- czosnek 2-3 ząbki zależy od upodobań
- chili - może być prawdziwe bądź suszone, wystarczy niewiele - dla podkręcenia smaku
- pietruszka - najlepiej świeża, do posypania pod koniec, ja użyłam suszonej
- masło - około 1-2 łyżek
- sól do smaku (bądź sos sojowy)
Przygotowanie:
Krewetki rozmrażamy (mój sposób: wkładamy na noc do lodówki, po pracy przygotowanie), a następnie myjemy.
Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy kroplę oliwy i pokrojony w plasterki czosnek i chili (jeśli świeże). Chwilę dusimy i dodajemy krewetki, które wcześniej osuszamy w ręczniku papierowym. Krewetki dusimy kilka minut, przewracając je kilka razy.
Posypujemy pietruszką i po chwili są gotowe do podania.
Podajemy ze świeżą bagietką, którą moczymy w sosie. Gwarantuję Wam, że będzie to jedno z Waszych ulubionych dań - jeśli oczywiście lubicie krewetki.
Poniżej odpowiedzi na pytania od Łychy Smaków.
1. Skąd pochodzi nazwa Twojego bloga?
Kiedyś,
gdy jeszcze zastanawiałam się nad założeniem bloga i jego nazwą jedna z
moich bliskich koleżanek powiedziała, że powinno być coś po angielsku,
międzynarodowego i ładnie się kojarzącego - tak z mnóstwa słów, wyrazów i
dźwięków powstała kulinarna wyspa - Culinary Island.
2. Twoja ulubiona potrawa?
Makaron. W każdej niemalże postaci.
3. Co chciałabyś robić na emeryturze?
Leżeć i pachnieć ;) A poważnie mieć małe gospodarstwo gdzieś w Bieszczadach. Gotować, przyjmować gości i cieszyć się naturą.
4. Jak masz wolny wieczór, co lubisz robić?
Zależy
od dnia, pory roku, nastroju. Czasami po prostu leżeć i czytać. Czasami
być ze znajomymi. Czasami oglądać film. A czasami gotować, zwłaszcza
gdy dzień był ciężki, kuchnia mnie odpręża.
5. Co lubisz w swoim charakterze, a co nie?
Lubię spontaniczność. Nie lubię upartości :)
6. Historia, która zawsze będzie Cię rozbawiać do łez?
A nie wiem. Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią i nie wiem... Czasami coś błahego potrafi mnie bardzo rozśmieszyć.
7. Bez czego nie możesz się obyć?
Bez jedzenia :) Bez wody - zawsze mam ze sobą butelkę, niezależnie od pogody. Wyuczyłam się, żeby jej pić sporo w ciągu dnia.
8. Zapach jaki pamiętasz z dzieciństwa?
Świeży chleb. Mój dziadek był piekarzem. Pamiętam jak budził mnie zapach świeżego, jeszcze gorącego chleba.
9. Jakie danie jadłaś najbardziej oryginalne?
Chyba ślimaki...
10. Przyprawa bez której nie jesteś w stanie gotować?
Zioła prowansalskie, oregano, pieprz ziołowy, majeranek - mam wrażenie, że zawsze pasują :)
11. Sprzęt kuchenny, który jest bezcenny.
Chyba dobrej jakości garnek z grubym dnem albo blender.
Jeja - jeśli chodzi o kuchnię i sprzęty - to mam wrażenie, że wszystko jest bezcenne ;)
A żeby zabawa miała dalszy ciąg poniżej moje nominacje i pytania :)
NOMINACJE:
http://datewithfit.blogspot.com/
http://wilksyty.blogspot.com/
http://zielonakuchnia.blogspot.com/
http://smakmojegodomu.blogspot.com/
http://smakiuczucie.blogspot.com/
http://kuchniacarrie.blogspot.com/
http://maminek61.blogspot.com/
http://adventures-inthekitchen.blogspot.com/
http://tostzdzemem.blogspot.com/
http://kingaemigrantka.blogspot.com
http://mariola1975.blogspot.com/
PYTANIA:
1. Co działa na Ciebie odprężająco?
2. Co wybierasz: buty sportowe czy szpilki?
3. Czego nigdy nie zjesz?
4. Dlaczego prowadzisz bloga?
5. Góry czy morze?
6. Jak przekąski - to słone czy słodkie?
7. Wolisz gotować na kolację przy świecach czy na piknik?
8. W kinie wolisz się śmiać czy bać?
9. Jakie są Twoje znaki szczególne?
10. Co byś zrobił/zrobiła gdybyś wygrała 20 mln PLN w jakiejś grze?
11. Wybierasz zdrowe/ regularne odżywianie czy jedzenie tego, na co ma się ochotę, co popadnie, cokolwiek? Dlaczego?
Smacznego!
Witajcie!
Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj kolejna porcja zdjęć z Rzymu. Wcześniejsze są do zobaczenia TUTAJ - RZYM część 1
Zaczynamy!
Byłam twarda i tylko wtedy, gdy byłam bardzo głodna zjadałam całą pizzę, w pozostałych przypadkach dzieliłam ją na pół, ale dzięki temu miałam miejsce na deser :)
I targ - moich odwiedzin na targu podczas wizyty w Rzymie nie mogło zabraknąć :) W ostatnim poście pojawiło się duża zdjęć z targu właśnie, tym razem również - ale chciałabym byście choć spróbowali poczuć się jak ja...
A na koniec TIRAMISU - deser, o którym w Rzymie nie można zapomnieć. Dość ciekawe jest to, że jadłam je kilka razy, w różnych miejscach i za każdym razem było podane inaczej i inaczej smakowało - co nie zmienia faktu, że za każdym razem było pyszne! :)
Ostatnia porcja zdjęć z Rzymu już niebawem.
Czy też tak macie podczas wyjazdów, że jedzenie stanowi ważną ich część?
Smacznego!