Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2015

słodka niedziela #11 - najlepsze na świecie ciastka owsiane!

Witajcie!

Dziś słodka niedziela, a że w poniedziałek, no cóż tak wyszło :)
Zaczynamy!

Przepisów na ciastka owsiane jest tyle ile osób, które je przygotowywały, a nawet więcej, bo przecież można robić ich kilka wersji, ale ja chyba odkryłam najlepszy na nie przepis.
Nieskromnie powiem, że były to najlepsze ciastka jakie kiedykolwiek sama zrobiłam i chyba jadłam... Bajeczne! Robi się je dosłownie chwilę, więc da się je zrobić nawet przed niezapowiedzianą wizytą gości. Są łatwe, więc poradzi sobie nawet największy kulinarny ignorant.

Są bez mąki, bez jajek, mogą być bezglutenowe.



Idealne na przekąskę do pracy, szkoły, na spacer. Zapraszam!

Składniki:
  • 2 bardzo dojrzałe banany średniej wielkości
  • 3 daktyle
  • 1 szklanka płatków owsianych (mogą być gryczane, mieszane)
  • 1/2 szklanki pestek dyni i słonecznika (ja już miałam wymieszane)
  • 2 łyżki suszonej żurawiny

Przygotowanie:
  • daktyle i banany zmiksować na gładką masę
  • do masy dodać pozostałe składniki
  • dokładnie wymieszać
  • odstawić na dosłownie kilka minut, w tym czasie przygotować blachę - wyłożyć papierem do pieczenia i nastawić piekarnik na 280 stopni
  • na blaszce uformować ciastka i wstawić do piekarnika



  • piec w 80 stopniach jakieś 15-20 minut, gdzieś pod koniec pieczenia odwróciłam na chwilę
  • wyjąć z piekarnika i suszyć na kratce



Ciastka są bardzo słodkie. Kruche. Pyszne. Można dodać orzechy, migdały, inne suszone owoce. Z podanej porcji zrobiłam 6 sporych ciastek.




Ja jestem słabym cukiernikiem, nie piekę szałowych ciast, męczy mnie odmierzanie, mieszanie, wałkowanie, ale ten przepis zostanie ze mną zdecydowanie na dłużej. Tak jak pisałam wyżej to były najlepsze ciastka na świecie! :) 

Polecam z całego serca!

Smacznego!

niedziela, 26 kwietnia 2015

słodka niedziela #10

Witajcie!
Ci z Was, którzy mnie znają osobiście bądź tylko z bloga, doskonale wiedzą, że nie piekę "zwykłych" ciast. Nie umiem robić tortów czy innych pieczonych wynalazków. Moim faworytem, który zawsze mi wychodzi jest BLOK CZEKOLADOWY jak w czasach PRL :) Gdyby ktoś chciał poznać przepis zapraszam TUTAJ. Udało mi się jednak zrobić kilka innych słodkości, które pokazuję na blogu pod tajemniczym hasłem: słodka niedziela :)

Ostatnio miałam gości, właśnie w niedzielę. Zastanawiałam się co zrobić na deser, bo przecież zwykłe lody to za mało ;) I takim oto sposobem wymyśliłam najszybsze ciasto świata, które musi się udać, zwłaszcza, gdy za "udać się" przyjmiecie wyjęcie go z piekarnika ;)

Zapraszam na zapiekane owoce podane z lodami!




Składniki:

  • mrożonka owoców - u mnie leśne oraz truskawki
  • pół szklanki mąki ryżowej
  • prawie cała szklanka płatków jaglanych
  • 1/4 kostki masła
  • 4 łyżki cukru brązowego

Przygotowanie:

Mrożonkę wysypać do naczynia do zapiekania. Mąkę wymieszać z płatkami i masłem. Mieszanką mąki i płatków posypać owoce. Na wierzch posypać cukrem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na jakieś 15-20 minut (ja przedobrzyłam).

Całość wyszła nad wyraz smacznie. Podałam to coś z lodami. Bardzo mi smakowało. Zresztą nie tylko mi. Tak szybko zaczęliśmy jeść, że zupełnie zapomniałam o zrobieniu zdjęcia! Ale na pewno taki deser powtórzę i postaram się zapamiętać o fotce :)

Jeszcze trochę i zostanę ekspertką od super szybkich i smacznych deserów ;)

Smacznego!


niedziela, 15 marca 2015

słodka niedziela #9

Witajcie!
Zacznę od tego, że uwielbiam słodycze! Jestem w stanie zrezygnować z chipsów i innych przekąsek, ale słodki smak uwielbiam. Jednak odkąd przeszłam na zdrowsze odżywianie, staram się ograniczać i szukać czegoś, co zastąpi kupne słodycze. Stąd "słodka niedziela" :)

Piec nigdy jakoś specjalnie nie umiałam, nie chce mi się, uważam, że z tym zawsze jest za dużo pracy. Zdarza mi się czasami popełnić jakieś ciasto, czym zresztą chwalę się tutaj, ale nie jest to moja mocna strona.

Zastanawiałam się co dzisiaj zmajstrować, bo że mi się chciało słodkiego, to pewne. Przejrzałam zawartość lodówki i szafek, i padło na sernik. Choć nie wiem czy sernik to nie jest za dużo powiedziane. Powiedzmy, że jest to 
moja fantazja na temat sernika. 
Kolejna, bo już kiedyś chwaliłam się moimi sernikami TUTAJ i TUTAJ

Zapraszam, bo choć składniki nie do końca sernikowe, smak ciasta wyśmienity!




Składniki:

  • 2 twarogi półtłuste po 250 gram
  • 4 jajka
  • 1 duży banan
  • 1/2 szklanki mąki ryżowej
  • 1/2 szklanki płatków jaglanych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 3 czubate łyżeczki karobu (do części ciemnej)
Przygotowanie:
Zaczynamy od zmiksowania twarogu, ja użyłam maszyny. Po kolei dodawałam twaróg, gdy był nieco zmiksowany jajka, gdy masa była prawie biała, dodawałam mąkę, płatki jaglane, banana i resztę składników. Cały czas miksowałam.
Następnie połowę masy odlałam do formy do pieczenia (u mnie tortownica, której spód wyłożyłam papierem do pieczenia).
A do reszty dodałam 3 łyżeczki karobu i miksowałam jeszcze chwilę. Dodałam do masy, nie mieszałam. Liczyłam, że wyjdzie dwukolorowe ciacho. Moje połowy chyba nie były dość równe ;)




Wstawiłam do piekarnika, pierwsze 30 minut piekłam w 180 stopniach, kolejne 20 w 160.

Po wyjęciu z piekarnika ciasto odstawiłam na jakieś 10 minut. Po tym czasie polałam je domową polewą czekoladową (roztopiłam masło, do którego dodałam karob, cukier brązowy i troszkę wody) i posypałam płatkami kokosa i migdałowymi.








Ciasto "SERNIK" wyszło nad wyraz smaczne. Wyczuwa się w nim banana i słodycz z płatków jaglanych.
Nie wyszło zbyt wysokie, jest zbite, a jednocześnie miękkie i aksamitne. Na wierzchu utworzyło się coś a'la przypieczona skórka.









Muszę przyznać, że tak mi posmakowało, że na pewno powtórzę ten przepis jeszcze raz!
Zastanawiam się czy bez jajek też by wyszło, ewentualnie czym je zastąpić.

Może macie jakieś pomysły, patenty na dobre ciasto, może sernik, bez jajek i mąki pszennej? Bardzo chętnie poznam pomysły, inspiracje i przepisy!

Smacznego!

niedziela, 11 stycznia 2015

słodka niedziela #8

Dzisiaj w ramach słodkiej niedzieli przepis na ciastka z kaszy i płatków jaglanych.

Przepis znalazłam na blogu FOODMANIA, a dokładnie TUTAJ, nieco go zmodyfikowałam (w końcu słodka niedziela) i tadam - ciastka zrobione. Już wiem, że nie pierwszy raz! :)

Zapraszam!




Składniki (mi wyszło 8 ciastek):

  • 3 łyżki kaszy jaglanej
  • 4 łyżki płatków jaglanych
  • 1 białko
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego (u mnie kozi)
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • garść orzechów: mieszanka laskowych i nerkowców


Przygotowanie:
Kaszę ugotować i ostudzić. Płatki jaglane zmielić na mąkę - ja nie mam młynka, więc mąką nie były, ale zostały dość rozdrobnione, były "prawie mąką". gdy kasza wystygnie, połączyć ze sobą wszystkie składniki i potraktować je blenderem. Dosłownie 2-3 minuty. Dodać połowę mieszanki orzechów, wymieszać łyżką.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i formować ciastka. Posypać pozostałą porcją orzechów.
Piec 35 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni.



Tak ciastka prezentowały się zaraz po upieczeniu:



Muszę przyznać, że właśnie czegoś takiego oczekiwałam i potrzebowałam. Ciastka nie są bardzo słodkie (niczym nie były dosładzane), ale jak dla mnie wystarczające. Następnym razem spróbuję z migdałami albo bananem... 




Muszę przyznać, że ciastka są bardzo dobre. Moja słodka niedziela jest przepyszna. Są dużo lepszą alternatywą dla kupnych ciastek, zwłaszcza dla osób, które jak ja, są na diecie.

Można zabrać je do pracy i będą super przekąską. Albo np. na spacer. W przypadku napadu głodu lepiej mieć taką przekąskę niż zjeść coś, z czego nie będziemy później zadowoleni. Warto mieć ze sobą coś zdrowego! A te ciastka jak nic takie właśnie są!






Smacznego!





niedziela, 16 listopada 2014

słodka niedziela #6 - mój pierwszy PIERNIK

Mój pierwszy piernik za mną! Pierniczki, a i owszem, robiłam nie raz i nie dwa, kiedyś pokazywałam Wam nawet mój przepis na piernikowy świat

Ale piernik? Piernik robił mój Tato, kiedyś już dawno, nikt nie był w stanie go pobić, ten zapach w domu i jaranie się jaki on piękny... Do czasu! Do czasu, gdy to ja GO pobiłam.
Dał mi przepis, poinstruował i jest, oto on: MÓJ PIĘKNY - PYSZNY PIERNIK!



Nie było wcale łatwo, bo ja gotować uwielbiam, umiem zrobić coś z niczego - ba to nawet smakuje, ale pieczenie to już inna historia, zostawiam fachowcom. 

Czasami jednak się złamię i mam ochotę coś upiec, ale często muszę mieć pretekst. Ostatnio koleżanka sprezentowała mi orzechy, dużo orzechów, dając je rzuciła: "zrobisz piernik" i co? No zrobiłam.

Tak wielu zdjęć nie prezentowałam chyba z żadnej potrawy, ale tak się cieszyłam, ze pstrykałam i pstrykałam :)






Wierzch przyozdobiłam orzechami i polewą czekoladową. Wyszło ładnie ;)







Nawet nie umiem powiedzieć czy lepszy był zaraz po upieczeniu, czy już jak ostygł, czy na drugi dzień. W każdym razie dawno już się tak nie cieszyłam z mojego wypieku :) 
A koleżanka od orzechów przesłała słodkiego sms-a :) Więc radość jeszcze większa. Smakowało!





Do dobra, rozpisałam się jak nigdy, więc teraz przepis, tajny, tajemny, rodzinny.

Składniki:
  • 1/2 margaryny (ja użyłam Kasia)
  • 4 łyżki miodu płynnego
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 5 jajek (białka będziemy ubijać na sztywną pianę)
  • 3 szklanki mąki
  • przyprawa do piernika
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • opcjonalnie: 1 szklanka rodzynek lub 1/2 szklanki orzechów do środka, polewa czekoladowa, orzechy i bakalie do przyozdobienia
Przygotowanie:
  • margarynę, miód i cukier podgrzać i rozpuścić, całość mieszać, wyłączyć gaz i dodać mleko, mieszać - całość odstawić i ostudzić
  • jak ostygnie dodać 5 żółtek i 3 szklanki mąki - całość dokładnie mieszać - ja używałam ręcznego miksera
  • dodać przyprawę do piernika i kakao, mieszać
  • dodać sodę, szczyptę soli i olej, dokładnie wymieszać
  • ubić białka na sztywną pianę i dodać do masy, całość delikatnie wymieszać łyżką
  • na koniec dodać rodzynki bądź orzechy, ja użyłam orzechów
  • całość przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia (ja użyłam prostokątnej, ale myślę, że w okrągłej będzie przede wszystkim wyższy)
  • wstawić do piekarnika, na 180 stopni, 40 minut
  • po upieczeniu odczekać jak ostygnie i przyozdobić polewą czekoladową i orzechami

Teraz pomyślałam, że piernik można przekroić wzdłuż i wysmarować konfiturą śliwkową. Choć, mój był tak idealny, nie za słodki, nie piekący w język od przyprawy piernikowej - idealny, że już niczego nie potrzebował.


Smacznego!

niedziela, 5 października 2014

słodka niedziela #5

Dzisiaj w ramach szybkiego słodkiego niedzielnego przepisu GRANOLA.



Granola większości z Was kojarzy się zapewne z mieszanką do śniadania. W zasadzie poniekąd słusznie, ale podążając za Wikipedią: "Granola (słowo ang., pochodzące z włoskiego zdrobnienie od grano: zboże, pszenica) – mieszanina płatków zbożowych, rodzynek, orzechów, suszonych owoców i cukru (lub miodu), pieczona do chrupkości. Podawana jest z mlekiem lub jogurtem na śniadanie. Może być także wykorzystywana jako składnik ciast, deserów bądź batoników". I właśnie kwestia deserów jest tutaj kluczowa :)

Na dobrą sprawę składniki granoli możecie wybrać samodzielnie, dobrać takie, jakie najbardziej Wam pasują, jakie najbardziej lubicie albo macie w domu.

Ja użyłam:
  • otręby pszenne - 6 łyżek
  • siemię lniane ziarna - 3 łyżki
  • płatki owsiane - 10 łyżek
  • sezam - 2 łyżki
  • pestki dyni - 3 łyżki
  • pestki słonecznika - 3 łyżki
  • migdały - 2 łyżki
  • orzechy laskowe - 2 łyżki
  • nasiona chia - 1 łyżka
  • rodzynki - 3 łyżki
  • płynny miód - 4 łyżki
  • olej rzepakowy - 1 łyżka
Przygotowanie: wrzucając kolejne składniki do sporej miski za każdym razem dokładnie mieszałam, na koniec już po dodaniu miodu było nieco trudniej bo składniki się sklejały, ale udało się.
Całość wysypałam na blachę do pieczenia, którą wyłożyłam papierem do pieczenia.


Następnie rozłożyłam wszystko na jedną warstwę na całą blachę.



Mieszankę piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, przez około 25 minut, ale co jakieś 5-7 minut mieszałam całość, żeby z każdej strony było wszystko upieczone.



Zapach w domu - niesamowity! :) Część mojej domowej granoli przekazałam koleżance w ramach prezentu :)



Część dla mnie zostawiłam w zamykanym słoiku. Można ją tak przechowywać jakieś 2-3 tygodnie i na tyle powinna wystarczyć ;)

Granolę polecam jako dodatek do śniadania - wystarczy dodać jogurt i owoce, bądź koktajl (zmiksowane owoce z jogurtem) i 2 łyżki granoli. Śniadanie gotowe. Nie dość, że się pysznie chrupie, to granola sprawi, że nie będziecie głodni przez kilka godzin.

A w ramach słodkiej niedzieli granolę polecam z jogurtem bądź samodzielnie jako przegryzka do popołudniowej kawy. Ziarna są pyszne, zapach jest niesamowity, sama radość, polecam!


Nie było mnie jakiś czas, w końcu miałam upragnione wakacje, a po wakacjach rewolucje zawodowe... Dużo się dzieje w przepisach również. Niebawem kolejne porcje!

Pozdrawiam słonecznie!

Smacznego!
 

niedziela, 31 sierpnia 2014

słodka niedziela #4

Dzisiaj w ramach słodkiej niedzieli ciasteczka owsiane.

Już wczoraj wiedziałam, że dzisiaj będę je robić, szukałam przepisu, zastanawiałam się. Miałam prawie wszystkie składniki z wyjątkiem proszku do pieczenia, a wszystkie przepisy jakie znajdowałam miały go w swoim składzie. Więc dziś rano miał być planowany spacer do sklepu. Wstałam i jeszcze taka ospała zaczęłam zaglądać na blogi, najpierw chciałam dokładnie sprawdzić składniki, a trafiłam na przepis bez proszku do pieczenia i tego potrzebowałam! Niemalże od razu zabrałam się do roboty!

Przepis zaczerpnęłam z bloga Tasty Variations, oryginalny przepis znajdziecie TUTAJ

Dodam, że jest to mega łatwy przepis, który nawet dla takiego laika w pieczeniu jak ja, nie stanowił żadnego problemu! Wystarczą składniki, miska i łyżka. Żadnego ugniatania czy coś :)


Oryginalny przepis nieco zmodyfikowałam i na jego podstawie zrobiłam w sumie 3 rodzaje ciasteczek owsianych: 
z orzechami laskowymi,
z pestkami dyni,
z morelą i rodzynkami, a jedno ciastko było miksem ze wszystkimi składnikami :)


Składniki:
  • 1,5 szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka otrębów (miałam owsiane i żytnie)
  • 2 dojrzałe banany
  • 2,5 łyżki miodu
  • 2 małe jajka
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • dodatki: u mnie były to: garść orzechów laskowych; 2 łyżki pestek dyni, 4 morele i 2 łyżki rodzynek
Przygotowanie:
Włączyłam piekarnik, żeby się rozgrzał do 180 stopni.

Do miski włożyłam dwa banany, rozgniotłam i dodałam miód, dokładnie wymieszałam powstałą "papkę". Następnie dodałam płatki owsiane i znowu wymieszałam, potem dodałam otręby i znowu wymieszałam. W zasadzie mieszałam za każdym razem, gdy dodałam nowy składnik. W następnej kolejności były to jajka i olej.

Odstawiłam na chwilę. W tym czasie orzechy laskowe potraktowałam moździerzem, chodziło mi o to, by nieco je rozdrobnić. Przygotowałam pestki dyni oraz pokroiłam morelę i wymieszałam ją z rodzynkami.

Gotowe "ciasto" podzieliłam na 3 porcje i do każdej z nich wsypałam przydział dodatków. Wymieszałam i formowałam placuszki, które wykładałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.





Ciastka piekły się 20 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.




Ciastka wyszły przepyszne! Bez zbędnego proszku do pieczenia czy sody, bez dodatkowego cukru. Miód i banany to wystarczająca słodycz.




Z podanej porcji wyszło mi jakieś 20 ciasteczek, z czego 2 pożarte zostały od razu po wyjęciu ich z piekarnika. Kolejne 2 ciasteczka owsiane zjadłam do kawy z mlekiem. Najsłodsze wyszły te z morelą i rodzynkami. Następnym razem zrezygnuję z miodu, jeśli będę robić z owocami. Te z orzechami i dynią najbardziej mi smakowały, były idealne.

Smacznego!

niedziela, 24 sierpnia 2014

słodka niedziela #3

Dzisiaj w ramach słodkiej niedzieli przedstawiam najprostszy deser świata!

Galaretka z owocami.



Składniki (na 6 pucharków):
  • 2 galaretki - u mnie truskawkowe, tylko takie miałam w domu
  • owoce - u mnie: maliny i jagody, wrzucałam na oko, mniej więcej po 2 łyżki owoców do pucharka
Przygotowanie:
  • mrożone owoce wsypać do pucharków
  • rozrobić galaretkę zgodnie z opisem na opakowaniu
  • przestudzić chwilę galaretkę, wlać do miseczek
  • odstawić na 1h do lodówki

Ja dietuję, ale jeśli nie zwracacie uwagi na kalorie - spróbujcie z bitą śmietaną :)

Żeby było ciekawiej i smaczniej zrobiłam w sumie 3 różne desery ;) 





Galaretka z malinami.

 
Galaretka z jagodami.

 
Galaretka z malinami i jagodami.

 
Jak dla mnie wyszło przepysznie! :)

Smacznego!